“Pismak” Wojciech Jerzy Has

“Pismak” to film, który powstał w 1984 r. po wcześniejszej “Nieciekawej historii”. Nie jest szeroko znany, na szczęście obecnie – i oby się to nie zmieniło, można go zobaczyć na VOD.pl . Zachętą do jego obejrzenia będą niewątpliwie słowa samego reżysera, który miał wyznać operatorowi tego filmu, jak i kolejnych (Grzegorz Kędzierski), że “Pismak nadal go zaskakuje, co stanowi zagadkę dla niego samego” (“Pismak” w “Has. Nieosiągalne” katalog do wystawy poświęconej reżyserowi 24.07-31.08.2010).

W tym miejscu mam szczęście przytoczyć słowa Jana Peszka, które padły podczas wywiadu 6 października 2020 r., który przeprowadził z aktorem Rafał Dajbor. Rzuca to ciekawe światło na to, w jaki sposób Has traktował aktorów, kłóci się z niektórymi opiniami na ten temat.

Jan Peszek: “Na planie u Hasa miałem wrażenie, że najważniejszą osobą jest dla niego aktor – traktowany jako medium, które przenosi na ekran wszystko to, czego na planie chcą operator, oświetleniowiec, dźwiękowiec, a w końcu i sam reżyser. Przyzwyczajony do tego, że do pracy na planie trzeba wstawać bardzo wcześnie, byłem niesłychanie zaskoczony, że na plan do Hasa nie zrywano mnie o piątej rano, tylko byłem proszony na dziewiątą trzydzieści i wchodziłem we w pełni przygotowany plan. Gdy przychodziłem – kamera już jeździła – bo Has uwielbiał długie ujęcia, więc jazda kamery była czymś bardzo ważnym – szwenkier był przygotowany, a ja miałem tylko wejść w przygotowaną scenerię. Po zagraniu sceny Has dawał uwagi – ale nigdy nie publicznie, zawsze na boku, był przy tym bardzo spokojny i delikatny. Mam poczucie, że nigdy już na żadnym planie nie spotkałem się z takim komfortem psychicznym, który towarzyszył mi nawet w scenie, w której musiałem zjeść osiem czy dziewięć kapuśniaków. Była taka scena, w której mój bohater w więziennej celi je kapuśniak, coś tam się nie udawało, trzeba było robić duble, w związku z czym myślałem że pęknę, tyle tego kapuśniaku zjadłem, ale nie miało to znaczenia wobec tej niezwykłej przyjemności pracy z człowiekiem tak pełnym klasy, jak Has”.

Również Grzegorz Kędzierski zarówno we wspomnianym już katalogu, jak i Filmowych ogrodach Hasa odsłania nieco inną od tej zwykle przedstawianej, twarz reżysera.