"Rękopis znaleziony w Saragossie" Wojciech Jerzy Has - "wyhalucynowany film"

Gadali o historii, filmach i muzyce. Laura okazała się jedyną znaną mu osobą, poza nim samym, która oglądała zagraniczny film (pan Town święcie wierzył, że hiszpański, podczas gdy Laura upierała się, że polski) z lat sześćdziesiątych, “Rękopis znaleziony w Saragossie” – a już zaczynał odnosić wrażenie, że wyhalucynował go sobie”.

Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2002, str. 480.

„Rękopis znaleziony w Saragossie” pojawia się również w innej amerykańskiej powieści, o której wspomina Maria Kornatowska (Księga iluzji, księga snów. O twórczości Wojciecha Hasa”, [w:] Kino polskie w trzynastu sekwencjach, pod red. Eweliny Nurczyńskiej-Fidelskiej. W „Tripmaster Monkey” Maxine Kingston – bo tę powieść wspomina autorka, „Rękopis” jest filmem poszukiwanym, kultowym, wizyjnym, psychodelicznym, nieomal właśnie wyhalucynowanym jak u Gaimana. Maria Kornatowska przytacza fragment, w którym jeden z bohaterów skarży się, że nie może odnaleźć „Rękopisu” ani w kinach, ani w katalogach i deklaruje:

Jeśli ktokolwiek z was odnajdzie jego ślad, niech da mi bezzwłocznie znać niech na mój koszt zadzwoni do mnie, niezależnie od pory, w dzień lub w nocy. Chciałbym by moja pamięć znów mogła zmierzyć się z bogactwem i zwodniczością tego dzieła.

 

Światy Hasa