"Szyfry" - nie sposób uwolnić się od przeszłości...


"Szyfry" - film zrealizowany w 1966 roku, jest kolejną próbą - w kinematografii polskiej i w twórczości Hasa, rozliczenia się z czasów wojny. Główny bohater, który wraca do kraju po 20-letniej nieobecności, musi zmierzyć się ze wspomnieniami, rozliczyć z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć. "Szyfry" są dla niektórych krytyków jednym z ostatnich filmów, które można włączyć do szkoły polskiej.
"Szyfry" powstały, bo mimo że wojna skończyła się 20 lat wcześniej, to dla wielu trwała nadal noszona w pamięci, sercach i wyobraźni. Has w jednym z wywiadów mówił, że pewnych tematów nie da się uniknąć. Podczas gdy "ulice, mieszkania, przedmioty pozostały te same", a tak było w przypadku Krakowa, który nie został zniszczony w czasie wojny, to nie dotyczyło to jego mieszkańców. "Ludzie mieszkają niby w tym samym miejscu, a właściwie zupełnie gdzie indziej", bo i też są już inni [Potrzeba pamięci. Wojciech Has mówi o "Szyfrach", "Film" 1966 nr 12]

Nikt w świecie "Szyfrów" nie może uwolnić się od koszmaru minionej wojny. Kto nie przeżył wojny nie zrozumie tych, którzy jej doświadczyli. Kto nie przeżył wojny w Polsce, nie zrozumie tych, dla których była ona codziennością przez wiele lat. I tak właśnie jest w wypadku głównego bohatera, który wraca do kraju po blisko 20-letniej nieobecności, a wojnę przeżył walcząc w regularnej armii, przebywając wśród wojskowych, walcząc z wrogiem na równych zasadach.
Czasem mówi się, że w "Szyfrach" poznajemy towarzysza podróży Felicji z "Jak być kochaną". Felicja, która przeżyła okupację w kraju, pogardliwie myśli o mężczyźnie, który siedzi obok niej w samolocie - higieniczny wygląd, elektryczny masaż, sok pomarańczowy, owsianka... dałabym głowę że w czasie wojny był lotnikiem. Elegancki mężczyzna faktycznie wojnę spędził w chmurach - był lotnikiem RAF-u. A dla Felicji ludzie, którzy przeżyli wojnę w powietrzu... mniej wiedzą o życiu. Felicję dzieli od jej współpasażera przepaść odmiennych doświadczeń - ktoś, kto nie przeżył wojny w kraju nie zrozumie... Ale i ten były lotnik, będący uosobieniem spokoju przeżył swój dramat, podobny do tego, który jest udziałem Tadeusza. Stracił syna, i wydarzyło się coś jeszcze, czego nie jest w stanie do końca pojąć, postanawia więc jeszcze wrócić do kraju. W tym momencie zaczynają się właśnie "Szyfry" - Tadeusz wraca do Polski, aby zrozumieć co stało się z jego młodszym synem i aby zrozumieć swego starszego syna, (Zbigniew Cybulski), który lekceważy go podobnie jak Felicja swego kompana w podróży. Zanim jeszcze Felicja odkryje w swoim współpasażerze człowieka, pomyśli o nim z wyższością - gdybym dzisiaj została żoną tego pana, musiałabym nim chyba trochę gardzić za to, że on wie o tyle mniej.
"Szyfry" są jedynym filmem Hasa, w którym sekwencje oniryczne są wyraźnie wyodrębnione. Trzy wizje podobne sennym majakom pojawiają się wraz z fragmentami "Anhellego", ale w odwrotnej kolejności niż u Słowackiego. Ostatniej wizji towarzyszą słowa, o nadziei, ale i ostrzeżenie dla żyjących: Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przejdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych".
"Szyfry" to też chyba jedyny film Hasa, którego zakończenie wydaje się urwane, niedopowiedziane, ale w ten sposób poczynania i osoba głównego bohatera nabierają wiarygodności.
Warto poczytać:
Alicja Helman, Rzeczywistość mówi językiem znaków (Szyfry), [w:] Twórcza zdrada: filmowe adaptacje literatury, Poznań 1998.
Anne Guerin-Castell, Dwoista forma Szyfrów Wojciecha Jerzego Hasa - prawda do rozszyfrowania, "Kwartalnik Filmowy" 2000, nr 29/30 (wiosna-lato), s. 42-52.