W Hiszpanii, czyli nigdzie - "Rękopis znaleziony w Saragossie"


`The Saragossa Manuscript`, plakat do filmu "Rękopis znaleziony w Saragossie", który cały czas, tak jak i "Sanatorium pod Klepsydrą", wyświetlany jest (jak głosi fama) w kinach Paryża i Nowego Jorku. Do wielkich admiratorów tego filmu i Hasa należał nie tylko Buenuel, ale również Martin Scorsese i Francis Ford Coppola. Za ich właśnie sprawą film cały czas obecny jest w pamięci kinomaniaków zza oceanu. Scorsese i Coppola sfinansowali renowację nieocenzurowanej wersji filmu, który został uznany za jeden ze stu najwybitniejszych filmów na świecie (jako jedyny film polski).

"Rękopis znaleziony w Saragossie" pojawił się również w amerykańskiej powieści `Tripmaster Monkey` Maxin Hong Kingston (zobacz artykuł Marii Kornatowskiej: `Tygodnik Powszechny` 1994, nr 22). Mówi się o nim jako o niezwykłej surrealistycznej wizji, która zadowoli nawet najbardziej wymagającego i znudzonego widza. "Rękopis..." jest tu filmem stale poszukiwanym, oglądanym przy każdej nadarzającej się okazji i odkrywanym wciąż na nowo, jak też odkrywającym przed widzem ciągle coś nowego.

"Rękopis znaleziony w Saragossie" wydaje się być też filmem, tak niezwykłym, że jeden z bohaterów powieści "Amerykańscy bogowie" Neila Gaimana myśli, że go sobie "wyhalucynował". Zacytujmy:

"Gadali o historii, filmach, i muzyce. Laura okazała się jedyną znaną mu osobą, poza nim samym, ktora oglądała zagraniczny film (pan Town święcie wierzył, że hiszpański, podczas gdy Laura upierała się, że polski) z lat sześćdziesiątych, Rękopis znaleziony w Saragossie - a już zaczynał odnosić wrażenie, że wyhalucynował go sobie" [Neil Gaiman, "Amerykańscy bogowie", Wydawnictwo MAG, Warszawa 2002, s. 480].

Swoją drogą ciekawe czy jeszcze w jakiejś powieści pojawi się ten film - sen