Pętla - "Najgorszy sen to jest życie"

"Pętla" to świat wyjątkowo "ciasny" i zamknięty, wypełniony natarczywym dźwiękiem dzwonka telefonu. Kiedy telefon milknie, zza ściany słychać, jak ktoś monotonnie ćwiczy grę na skrzypcach. To wszystko sprawia, że bohater "Pętli", osaczony przez dźwięki i natarczywe spojrzenia sąsiadów, wychodzi, aby zgubić się w mieście, przetrwać jakoś do wieczora.

Fabuła "Pętli" jest prosta. Akcja ogranicza się do jednego dnia. Główny bohater - Kuba, jest alkoholikiem. Widz poznaje go w chwili, kiedy postanawia on przy wsparciu i za sprawą swojej przyjaciółki, przestać pić i zacząć się leczyć. Krystyna wychodzi do pracy, obiecując, że wróci wieczorem i razem pójdą na umówione spotkanie. Kuba zostaje sam. Przed nim kilkanaście niespokojnych godzin. Najpierw dzwonią jego znajomi, później zjawia się sąsiad i rozpaczająca gosposia, którą Krystyna oskarżyła o kradzież naszyjnika, zabranego tak naprawdę przez Kubę. Ten, nie wytrzymując dłużej natrętnych spojrzeń, telefonów, dźwięków zza ściany, wychodzi z domu. Zaczyna wędrówkę po mieście, która nie przyniesie mu jednak zapomnienia. Po drodze spotyka twarze z przeszłości, ale widzi też co go czeka w przyszłości. Przeszłość ma twarz dawnej miłości, kobiety, która nie wyszła za Kubę, bo bała się, że ten będzie alkoholikiem. Kuba spotyka też pod zakładem pogrzebowym swego natrętnego przyjaciela, beztroskiego gadułę, który za chwilę zginie pod kołami autobusu. Przyszłość jawi się nie lepiej, bo w postaci Władka i nieznajomego deliryka z komisariatu. Obydwaj byli kiedyś podobni do Kuby, mieli szansę na wyjście z nałogu, której jednak nie dali rady wykorzystać. W końcu Kuba nie wytrzymuje i upija się w knajpie "Pod Orłem", razem z Władkiem. Osiem kolejek i wie, że jest już stracony na zawsze. Wraca do domu, przychodzi Krystyna, pomaga mu ułożyć się do snu. Następnego dnia, tuż przed ósmą rano, Kuba wiesza się. W tle słychać dzwonek do drzwi - to Krystyna, która przychodzi zawsze przed pracą do Kuby. Koniec.
Początek "Pętli" przypomina sensacyjne historie, stare gangsterskie filmowe opowieści. Scena otwierająca film przedstawia Kubę i Krystynę, którzy najwyraźniej czegoś się boją i na coś czekają. Kuba zresztą mówi: Strach mnie ogarnia na myśl, że to jeszcze tyle czasu. Będą do mnie dzwonić. W nocy znowu ktoś dzwonił. Boję się. Chciałbym, żeby już było po wszystkim. Klimat filmu wzmaga się jeszcze dzięki strojowi, który nosi Gustaw Holoubek odgrywający postać Kuby. Andrzej Cybulski, który robił kostiumy do "Pętli" zaproponował, żeby ubrać Holoubka "w płaszcz a la Humphrey Bogart. Nie ubierano się wtedy u nas w tym stylu. Taki kostium przywoływał klimat amerykańskiego czarnego kina, wyróżniał Kubę z tłumu, nadawał mu indywidualność", [Nie lubię niespodzianek na planie. Rozmowa z W. J. Hasem, [w:] Debiuty polskiego kina, pod red. M. Hendrykowskiego, Konin 1998, s. 68]
To, że Kuba jest przedstawiony jako alkoholik, nie zmienia uniwersalnej wymowy filmu, który wydaje się mówić o zniewoleniu znacznie gorszym niż alkoholizm. Cały świat przedstawiony w "Pętli" jest ponury i trawiony przez podobne problemy. Ludzie to "głupcy, którzy zatracili poczucie czasu i zajmują się wyłącznie regulowaniem zegarków". Nawet dzieci mają zmęczone i jakby już doświadczone twarze małych dorosłych. Nie ma tu nadziei czy ucieczki od rzeczywistości. Sny są tylko koszmarami, wobec czego obecność w knajpie "Pod Orłem" ślepego grajka tłumaczącego je, wydaje się być zamierzoną ironią. Kuba w pewnym momencie mówi:

"Śniło mi się, że jestem pijakiem, że nazywam się Kowalski, i że w moim domu jest telefon - rozumiecie to. Śniło mi się, że chciałem zapomnieć o pijaństwie, uciec od ludzi, z którymi piłem, od knajp, od wspomnień. Tak czasem bywa we śnie - prawda, ale we śnie nie można od niczego uciec".


To ciekawe, że w "Jak być kochaną" Wiktor wypowiada słowa, które mają podobny wydźwięk. W czasie wojny Wiktor ukrywał się w mieszkaniu Felicji, która była jego jedynym łącznikiem ze światem. Pewnego na dnia na pytanie o to, co robił cały dzień, odpowiada: "Ja... Stałem przy oknie i patrzyłem na ludzi. Tu za rogiem jest knajpa, ludzie tam często wchodzą, wychodzą. Potem położyłem się na tapczanie. Było zimno, bo piec wygasł. Przykryłem się pledem, a potem zasnąłem. Śniło mi się, że stoję przy oknie i patrzę na ludzi wchodzących do knajpy, i że zaraz położę się na tapczanie, i że będzie mi się śniło zimno, że piec wygaśnie, że przykryję się pledem...".
"Pętla" była debiutem fabularnym Wojciecha Hasa, zaskakującym m.in. Konrada Eberhardta swoją "dojrzałością, którą twórcy osiągają po przekroczeniu granicy wczesnej fazy swojej twórczości" (K. Eberhardt, Pętla - świadomy wybór stylu, [w:] Wojciech Has, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1967).
Również Amerykanie nie chcieli uwierzyć, że "Pętla" to pierwszy fabularny film Hasa. Film - jak wspominał reżyser, zrobił furorę w Nowym Jorku (podczas retrospektywy w 1997 - The New York Film Festival), "mimo że dogłębnie czarny i depresyjny, czego Amerykanie ogromnie nie lubią..." [Nie lubię niespodzianek na planie, op. cit., s. 53].
Interpretacje filmu biorą pod uwagę tytuł filmu i mówią o kilkunastu pętlach pojawiających się wokół Kuby. Pętla jest swoistym znakiem "przepowiadającym" los Kuby, dlatego pojawia się tak często pod różnymi postaciami. Pętla to ósemka - 8, czyli godzina, której Kuba nie może się doczekać, o której ciągle mówi i przez którą czas dłuży mu się niemiłosiernie. W pętlę układa się tu sznur telefonu, pasek na szyi Władka - przygodnego znajomego z knajpy. Dziewczynka skacząca na skakance, labiryntowy układ miasta, życie Kuby jak labirynt bez wyjścia, to kolejne pętle.
Wedle Seweryna Kuśmierczyka: "Pętla była dla Hasa filmem o samotności i wyobcowaniu, o wewnętrznym pęknięciu człowieka. Alkohol stawał się tylko wykładnią tej sytuacji" (S. Kuśmierczyk, Wstęga Mobiusa jako czasoprzestrzeń dzieła filmowego. Na przykładzie Petli Wojciecha Hasa..., "Kwartalnik Filmowy" 2000, nr 29/30).
"Pętla" była dla niektórych krytyków zbyt pesymistyczna, zarzucano też Hasowi, że historia Kuby przypomina ćwiczenia stylistyczne. Dla jeszcze innego krytyka "Pętla" stała się tylko głosem w sprawie alkoholizmu (sic!).
Plotka głosiła, że film pierwotnie miał mieć tytuł "Dzień jak co dzień", ale Has stanowczo zaprzeczył, żeby kiedykolwiek rozpatrywał taką możliwość. Ekipa nabyła co prawda prawa do piosenki o tym tytule, pojawia się ona w filmie i była to ulubiona piosenka Marka Hłaski, ale to wszystko.
I jeszcze ciekawostka - podobno Gustaw Holoubek był jedyną nie pijącą osobą w ekipie "Pętli".