Lalka - Wokulski czyli obcy...

"Lalka" zebrała szereg różnych opinii. Bardzo dobrze oceniona została przez Konrada Eberhardta. Jego recenzja jest o tyle cenna, że w odróżnieniu od innych krytyków, potrafił on zanalizować strukturę filmu, oprzeć swą ocenę na konkrecie obrazu filmowego. Eberhardt pisał o "gęstych, aż nazbyt gęstych obrazach, jak gdyby wziętych z holenderskich płócien" i "sylwetkach soczystych, barwnych". Zajmowało go również to, w jaki sposób Hasowi udało się dokonać tak dobrej adaptacji powieści Prusa. I to właśnie Eberhardt dostrzegł w jaki sposób zmienia się styl prowadzenia filmu w zależności od tego jak przedstawiony jest Wokulski. Na początku, kiedy "Wokulski jest jeszcze pełen dynamizmu i ma złudzenia, kiedy zdąża do celu - film ma tonację ciemną, surową, kadry uderzają nas konkretnością, realizmem obyczajowym: sklep, zaułki Powiśla, Krakowskie Przedmieście, wszystko to zarysowane ostro i zdecydowanie". Zmiany zaczynają się, gdy "konflikty wchodzą w fazę tragiczną, gdy ów awans społeczny bohatera okazuje się serią daremnych upokorzeń, gdy miłość do Izabeli ujawnia swą bezowocność, gdy Wokulski zaczyna sobie uświadamiać, że nie ma dla niego miejsca; oto właśnie wtedy pierzcha gdzieś surowość wizji - na ekranie coraz więcej bukolicznych zieleni podwarszawskich łąk i Zasławka, kolory stają się pastelowe, kadry coraz łagodniejsze, z ekranu dobiega spokojna, łagodna muzyka (...) Im bliżej finału - tym płynniejsze, powolniejsze ruchy kamery, podpływającej do obiektu i odpływającej ze spokojem i umiarem. Coraz bardziej rozrzedza się, staje się lżejsza i ulotniejsza wizja świata. Coraz więcej akcesoriów, ozdobników, elementów poetyckich i surrealistycznych". Rzadko można natrafić na tak dokładną analizę filmu zawartą w recenzji umieszczonej na łamach czasopisma - w tym wypadku był to "Ekran" 1968, nr 45. Recenzja z "Ekranu" została przedrukowana w książce Konrad Eberhardt o polskich filmach.

Inni krytycy nie byli tak łaskawi dla Hasa. Alicja Helman stwierdziła np., że "Lalka" to zaledwie ilustracja dzieła Prusa, a nie film z rodzaju tych, do których przyzwyczaił widzów twórca "Rękopisu znalezionego w Saragossie". Zadaniem reżysera było nie myśleć o Prusie, lecz o Wokulskim i Izabelli. Film powstający na podstawie książki nie musi być dokładnym jej odwzorowaniem, nie musi powielać kanonicznych szkolnych odczytań, może, czasem nawet powinien, być swobodną kreacją. Ale Has, niezwykły adaptator , tym razem stworzył film, któremu (wg Helman) brak harmonii, który jest tworem dziwacznym, hybrydalnym.

Po "Lalce" Has miał 4 lata przerwy - w tym czasie przygotowywał do realizacji "Sanatorium pod Klepsydrą".

Konrad Eberhardt, Wokulski czyli obcy, [w:] Konrad Eberhardt o polskich filmach. Wybór i wstęp Ryszard koniczek, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1982 [Patrz: Bibliografia]