Adaptacje, czyli jedna historia rodzi drugą, a z tej wysnuwa się trzecia...

Wojciech Jerzy Has zawsze powtarzał, że najważniejsza jest dla niego literatura. Literatura inspirowała go bardziej niż malarstwo.

Reżyser mówił, że "o filmie decyduje literatura"; "kino rodzi się z literatury i muzyki". Tymczasem znacznie częściej mówi się w przypadku Hasa o inspiracji malarstwem, zapominając o tym w jaki sposób twórca "Pętli" pracował nad swoimi filmami. Impulsem było dla niego zawsze słowo pisane, chociaż efekt końcowy długich przygotowań i "przetwarzania surowej rzeczywistości" przypominał dzieło malarskie z dokładnie przemyślanymi kompozycjami kadru. Jeżeli mówiono o inspiracji malarstwem, to wymieniano m.in. malarstwo nadrealistów, melancholijne przestrzenie Chirico czy np. pejzaże Lorraina.

Filmy Hasa to nie tylko pięknie skomponowana przestrzeń, dla której można szukać malarskich odniesień, ale i zabawa - igranie z czasem, które jest domeną literatury. Warto znowu przywołać w tym miejscu słowa reżysera: "punktem wyjścia jest zawsze literatura. Operowanie czasem. Skróty czasowe. Skoki w czasie. Jego boczne odnogi i różne warstwy".

Filmy Hasa są adaptacjami znanych dzieł literackich, ale są to szczególnego rodzaju przekłady literatury na obraz filmowy. Mówi się o twórcy "Pętli", że jego wyobraźnia pożerała pisarzy. Według Tadeusza Sobolewskiego, Has włączał cudze teksty w ramy swojego świata. Jego filmy nie są zwykłymi adaptacjami, to ponowne odczytywanie i interpretowanie znanych powieści, prozy, która wydaje się być nieprzekładalna na język filmu (m.in. proza Schulza czy "Rękopis znaleziony w Saragossie" Potockiego). Krytycy potrafili to docenić, a nieraz zdarzało się, że film był uznawany za niezbyt udany przez zbyt dużą wierność literackiemu oryginałowi. Tak było w przypadku "Pożegnań", które surowo ocenił Konrad Eberhardt, zarzucając Hasowi "niedobrą wierność" wobec "Pożegnań" Stanisława Dygata.